Ofelia zaczęła dzisiejszy
dzień dość „normalnie”. Wstała , zeszła na dół na śniadanie. Jak najszybciej
zjadła i wyszła z psem na spacer. Mijała te same domy co wczoraj , te same
drzewa , te same sklepy. Dziewczyna nie miała dobrego humoru (zresztą jak
zawsze). W końcu doszła do torów i postanowiła wrócić z psem. Wracając jeden
straszy mężczyzna :
-Ładnego ma pani psa ! Jak
się nazywa ?-zapytał z uśmiechem na twarzy.
-Charon- burknęła nie
patrząc na mężczyznę.
-Dlaczego ma tak na imię ?
Powinien nazywać się Lucky lub Cynamon a nie takie dziwne imię-powiedział.
-Proszę Pana jak Pan
będzie miał psa to sobie Pan go nazwie jak chce a od mojego proszę się
odczepić-powiedziała , wręcz krzyknęła.
Mężczyzna spojrzał się na
nią jak na chorą psychicznie dziewczynkę i odszedł. Tylko w drodze do domu myślał
„Zero szacunku ma to dziecko”.
Po 30 minutach Ofelia
wróciła do domu. Spuściła psa ze smyczy i najszybciej jak mogła wbiegła na górę
po schodach. Wszystko tam szybko aby tylko uniknąć matki a raczej 20minutowej
rozmowy z nią która i tak kończy się kłótnią.
Przed włączeniem laptopa spojrzała
jeszcze za okno i nagle zobaczyła tego samego mężczyznę z którym „rozmawiała”
rano. Starszy Pan również ją zobaczył. Ofelia spojrzała na niego z pogardą i
opuściła rolety.
Gdy laptop był już włączony
usłyszała pukanie do drzwi.
-Kochanie otwórz
proszę-powiedziała jej mama.
-Boże ! Nie mogę teraz bo
muszę zrobić coś ważnego – odkrzyknęła.
-Ale…
-Co ale ?! Nie mogę i tyle
! Przyjdź za 2 godziny! Cześć-powiedziała.
Matka nic sobie nie
zrobiła z tego co powiedziała jej córka. Weszła do pokoju i zabrała jej modem
od laptopa.
-Co ty do cholery robisz
?!-zapytała Ofelia.
-A na co ci to wygląda ?!
-Zostaw to w tej chwili !
-Bo co ?! Jestem twoją
matką to będę robić co mi się podoba a Tobie nic do tego córeczko. Zresztą i
tak jesteś od tego uzależniona.
-Tak a wiesz czemu ?!
-No słucham-powiedziała
mama która o mało co nie pękła ze śmiechu.
-Bo w świecie realistycznym
jestem nikim to chociaż w internecie mnie lubią i mogę być sobą-powiedziała.
-Aaaa nie no to zmienia
postać rzeczy…-powiedziała roześmiana matka.
-Wyjdź stąd i oddaj to !
-Hahah już czekaj to Ci
dam-powiedziała po czym wyszła.
Ofelia po tym co usłyszała
od matki sięgnęła po żyletki i zrobiła to co chciała od samego rana. Delikatnie
pocięła sobie nogi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz